Najlepsza strona HR!

Wtorek
Wrz 7
Wielkość liter
  • Większe litery
  • Typowe litery
  • Mniejsze litery
Home Po godzinach Forum haerowca Wielka polityka i małe przedszkole

Wielka polityka i małe przedszkole

Adres email Print PDF
Ocena użytkowników: / 12
SłabyŚwietny 

Lojalność

Ostatnie miesiące obfitują w dyskusje nad polityką rodzinną naszego państwa. Do tej pory wprowadzono już w życie takie rozwiązania, jak np. becikowe czy podwyższenie kwoty ulgi podatkowej na dziecko. Są one jednak bardzo kosztowne i – jak twierdzą eksperci – mało skuteczne. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pracuje równolegle nad projektem tzw. ustawy rodzinnej, obejmującej bardziej kompleksowe podejście do zagadnień polityki prorodzinnej państwa i oferującej wachlarz rozwiązań, których wprowadzenie w życie mogłoby przynieść konkretne korzyści. Rząd przyjął już projekt nowelizacji kodeksu pracy i projekt zmian w innych ustawach (dotyczących polityki rodzinnej). Nowe przepisy muszą być jednak jeszcze uchwalone przez Sejm, a następnie wprowadzone w życie. Z doświadczenia wiemy, że zajmuje to bardzo dużo czasu, więc możemy ocenić, że nie skorzystamy z tych zmian wcześniej niż w roku 2009.

W obecnej chwili wydatki na politykę rodzinną w Polsce wynoszą ok. 0,9 proc. PKB. W Unii Europejskiej wydatki te przeciętnie wynoszą 2,1 proc. PKB. W naszym kraju cele polityki rodzinnej państwa i cele polityki prorodzinnej firm w znacznym stopniu różnią się od siebie.
Głównym celem państwa jest przede wszystkim podniesienie wzrostu liczby narodzin. Cel ten wynika z dramatycznego spadku dzietności polskich rodzin. Tzw. współczynnik dzietności wynosił w Polsce w 1990 roku 1,99 (na 100 kobiet przypadało 199 urodzonych dzieci) a w 2005 roku kształtował się już na poziomie 1,23.
Drugim ważnym celem polityki rodzinnej państwa jest – przynajmniej deklarowana – poprawa jakości życia i kondycji polskich rodzin. Oba cele realizowane są poprzez działania związane ze wsparciem rodziców w godzeniu pracy zawodowej z rodzinnym oraz ze wsparciem finansowym rodzin najuboższych. Działania te jednak w dalszym ciągu są niewystarczające i obejmują niewielką część społeczeństwa. Przede wszystkim jednak wprowadzenie w życie nowych rozwiązań zajmuje naszemu Państwu mnóstwo czasu.
Z kolei trudna sytuacja na rynku pracy (deficyt siły roboczej) zmusza pracodawców do większej dbałości o zatrudnianych pracowników. Coraz więcej firm dąży do zapewnienia pracownikom równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym (w tym: rodzinnym) oraz do kształtowania pozytywnego wizerunku pracodawcy przyjaznego rodzicom.
Pierwszy cel służy zatrzymaniu najlepszych pracowników w firmie, a co za tym idzie, utrzymaniu fluktuacji pracowników na niskim poziomie. Drugi pomaga zachęcić do pracy w firmie najlepszych absolwentów oraz młodych ludzi, którzy posiadając już ugruntowaną pozycję zawodową, zaczynają rozważać założenie rodziny i chcą łączyć obowiązki rodzinne z pracą zawodową.
Rozwiązania wspomagające zapewnienie pracownikom równowagi między pracą a rodziną (czy życiem prywatnym) mogą być najrozmaitsze. Od elastycznego czasu pracy – dostosowanego do ich potrzeb prywatnych, zawodowych oraz do priorytetów firmy lub job-sharing, przez rozmaite warsztaty, szkolenia (w tym e-learningowe) dla pracowników, poruszające problemy wychowawcze i zagadnienia związane z godzeniem pracy z rodziną, imprezy i wyjazdy integracyjne dla całych rodzin pracowników, coaching dla pracujących kobiet, aż do zapewnienia opieki dzieciom pracowników w przyzakładowych przedszkolach i żłobkach oraz organizację czasu wolnego dla tych dzieci podczas trudnych okresów (wakacje letnie i zimowe).
W naszym kraju rząd nie dostrzega jeszcze jasno korzyści wynikających z pomagania firmom w tworzeniu rozwiązań dla młodych mam i rodziców. Nawet takich, jak przedszkola czy żłobki, które są zapewniane przez państwo. Obecnie raczej się nie zdarza, by firma otrzymała dofinansowanie do powstającego przy zakładzie miejsca opieki dla dzieci lub – co bardziej nowatorskie – dofinansowanie tzw. opiekunki firmowej, czyli osoby opiekującej się dziećmi pracowników w godzinach ich pracy oraz w miejscu pracy. Możliwość wprowadzania takich rozwiązań uzależniona jest oczywiście od szeregu wymagań prawnych oraz technicznych, spełnianych przez miejsce, w którym miałaby zostać prowadzona opieka nad dziećmi. W Polsce te wymagania są tak duże, że utrudniają firmom realizację takich projektów.
Zupełnie inaczej ma się rzecz w Austrii. Wiedeńska firma Ecoplus, właściciel ogromnego biznes-parku usytuowanego na przedmieściach Wiednia (270 firm z łącznie 10 600 pracownikami w nich zatrudnionymi), doszła do wniosku, że środowisko przyjazne rodzicom jest bardzo ważne dla rozwoju takiego terenu. To był powód, dla którego zdecydowali się rozpocząć projekt pt. „IZIBIZI – miejsce opieki dla dzieci”. Projekt został zrealizowany przy współpracy trzech sąsiadujących ze sobą gmin, na których położony jest biznes-park, oraz firm mających tam swoje siedziby. Ecoplus dostało również wsparcie finansowe od rządu południowej Austrii.
W 2003 roku firma Ecoplus przeprowadziła badania, które potwierdziły, że zapotrzebowanie na powstanie przedszkola IZIBIZI jest bardzo duże i że firmy dostrzegają znaczne korzyści z tego tytułu płynące. W 2004 roku rozpoczęto realizację. Przedszkole zostało zbudowane z (uwaga!) kontenerów. Każdy rodzic w tej chwili na pewno skrzywi się na myśl o oddaniu swojego dziecka do takiego miejsca. Ja również, kiedy pierwszy raz o tym usłyszałam, pomyślałam, że to niemożliwe, aby rodzice – pracownicy podwiedeńskiego biznes-parku – z chęcią oddawali swoje pociechy do budynku stworzonego z metalowych kontenerów. Moje zdziwienie było jednak ogromne, gdy weszłam do tego z zewnątrz surowo wyglądającego miejsca i znalazłam się w miłym, przytulnym, pięknie urządzonym wnętrzu.
Przedszkole posiada cztery osobne sale zabaw dla różnych wiekowo grup. Przy każdej sali są toalety i szatnie, a w salach mnóstwo zabawek, mebelki dla dzieci, kąciki wypoczynku i nauki. W budynku jest również kuchnia, gdzie przyrządzane są posiłki oraz hol, w którym rodzice mogą poczekać na swoje dziecko. Pomieszczenia są doskonale funkcjonalne i dostosowane do potrzeb dzieci oraz personelu. Każdy kontener ma wbudowane duże okna, dlatego też w salach jest bardzo jasno.
Firma Ecoplus zdecydowała się na zbudowanie przedszkola z kontenerów z kilku przyczyn. Po pierwsze: koszt powstania takiego budynku jest zdecydowanie tańszy, a po drugie: kontenery stwarzają dużą elastyczność w tworzeniu takiego miejsca. Można je dowolnie łączyć, zamykać lub otwierać niektóre ścianki, powiększać pomieszczenia lub zmniejszać, jeżeli będzie tego wymagać sytuacja. Ostatecznie gdyby projekt się nie powiódł, kontenery można po prostu sprzedać.
Z przedszkola IZIBIZI korzysta obecnie 50 dzieci, w tym jedna grupa maluchów do 2. roku życia. IZIBIZI nie jest projektem dochodowym. Jest wręcz przedsięwzięciem, do którego Ecoplus co miesiąc musi dokładać, gdyż opłaty wnoszone przez rodziców dzieci zupełnie nie pokrywają kosztów generowanych przez przedszkole (z założenia przedszkole miało być tanie). Gminy, na których usytuowany jest biznes-park, postanowiły jednak wesprzeć tę inwestycję uzupełniając powstającą dziurę budżetową.
Dlaczego więc Ecoplus, mimo strat, decyduje się w dalszym ciągu prowadzić przedszkole i dlaczego gminy pomagają? Odpowiedź jest bardzo prosta. Obie strony dostrzegają w tym ogromne korzyści. Ecoplus jest atrakcyjnym miejscem dla firm, które postanawiają wynająć lub kupić tam powierzchnię. Firmy te wiedzą, że będą mogły swoim pracownikom zaoferować pomoc w opiece nad dziećmi bardzo małym kosztem. Taka pomoc jest szczególnie ważna dla młodych mam, które chcą wrócić do pracy w niepełnym wymiarze godzin. Ich pensje i czas, którym dysponują, nie byłyby wystarczające na pokrycie kosztów i dojazdy do tradycyjnego przedszkola. Firma zyskuje więc dzięki tym działaniom na swoim wizerunku pracodawcy. Gminy natomiast zyskują wizerunek dbających o swoich mieszkańców gmin, co zresztą skwapliwie wykorzystują w promocji swych działań. Dzieci z przedszkola IZIBIZI mają nawet przygotowany repertuar, którym witają licznie odwiedzających ich przedstawicieli polityki i mediów. Świetnie również czują się w błysku fleszy, swobodnie odpowiadając na zadawane im pytania. Korzyści dla gminy mają również wymiar finansowy, gdyż firmy lokujące swoje siedziby w tym biznes-parku, płacą podatki do tych właśnie gmin.
W Polsce, w chwili obecnej, przedszkole z kontenerów nie dostałoby dofinansowania z budżetu państwa m.in. z tego powodu, że wysokość pomieszczeń jest niższa od wymaganej dla tego rodzaju placówek, która wynosi 3 m. Jest to tylko jedno z obowiązującej długiej listy wymagań, jakie musi spełnić nowo tworząca się placówka opieki nad dziećmi. Niemniej jednak stworzenie przyfirmowego przedszkola jest możliwe. Dowiodła tego grupa ITI, która we wrześniu 2007 otworzyła pierwsze w Warszawie zakładowe przedszkole przy prywatnej firmie (TVN).
Mam nadzieję, że przyzakładowe przedszkola będzie miało odwagę zakładać coraz więcej firm, tak jak jest to praktykowane na zachodzie Europy oraz w Stanach Zjednoczonych. Korzyści płynące z takiej formy polityki prorodzinnej są bowiem niepodważalne dla wszystkich stron: państwa, pracowników oraz pracodawców. Budżet państwa zostałby odciążony, bo część kosztów utrzymania przedszkola ponosiłyby firmy, a poza tym zniknąłby w jakiejś części problem przeciążenia publicznych placówek edukacyjnych oraz zmalałyby wydatki ponoszone na reaktywizację zawodową kobiet matek, które dzięki zapewnionej opiece nad dziećmi miałyby ułatwiony powrót do pracy po urlopie macierzyńskim.
Rodzice małych dzieci rzadziej myśleliby o zmianie pracy ze względu na problemy związane z godzeniem życia zawodowego i rodzinnego. Nie musieliby tracić czasu i energii na znalezienie miejsca dla swoich dzieci w przedszkolu. Odpadłyby problemy logistyczne związane z dowozem i odbieraniem dzieci z placówek wychowawczych znajdujących się zwykle daleko od miejsca pracy, a nierzadko również niezbyt blisko miejsca zamieszkania. Czas pracy przedszkola przyzakładowego mógłby być lepiej dostosowany do czasu pracy rodzica – nie miałyby wtedy miejsca dobrze znane wielu rodzicom gonitwy na łeb na szyję po dziecko do przedszkola w godzinach szczytu przez zatłoczone miasto. Rodzice małych dzieci czuliby się bardziej komfortowo i bezpiecznie mając dziecko blisko siebie – zminimalizowałoby to jednocześnie stres związany z adaptacją przedszkolną.
Dzięki posiadaniu własnego przedszkola firma miałaby zagwarantowaną znacznie mniejszą fluktuację pracowników. Z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych wynika, że pracownicy posyłający dzieci do przedszkola w miejscu pracy dwukrotnie rzadziej zmieniają pracę niż inni. Młodzi rodzice, o których potrzeby dba firma, bardziej się do niej przywiązują i wiążą z nią swą dalszą karierę. Są też znacznie bardziej zaangażowanymi pracownikami, co z kolei przekłada się na wyniki finansowe. Przy okazji pracodawcy budują swój wizerunek przyjaznych rodzicom i dzięki temu mogą przyciągnąć do swej firmy więcej talentów: przede wszystkim kobiet, które są olbrzymim potencjałem dla przeżywającego kryzys rynku pracowników.

Paulina Janiak jest partnerem w firmie Femmeritum, zajmującej się wspieraniem firm w realizacji strategii work-life balance.

 

 

 

 

 

 

 

Kwiecien 2008

 

 

 

 

 

 

Artykuł pochodzi z Personelu Plus: Numer 7/kwiecień 2008

 

Warto poczytać!

Click on the slide!

Unijne delegowanie pracowników

Prawo >> Prawo pracy

Unijne delegowanie pracownikówŚwiadczenie usług na rzecz zagranicznych kontrahentów przez polskie firmy wiąże się z koniecznością spełnienia przez naszych pracodawców wielu…

MORE
Click on the slide!

Szkolenia dla menedżerów – potrzeby i wyzwania

Image taken from the "Invaders"

W ciągu ostatnich lat rynek pracy w Polsce zmienił się nie do poznania. Zamiast kilkudziesięcioprocentowego bezrobocia i możliwości przebierania w…

MORE
Click on the slide!

Koło sukcesu

Edukacja >> Coaching

Narzędzia i techniki skutecznego coachinguŚwiat wokół nas wyraźnie przyspiesza. Ludzie pracują dużo, często zbyt dużo. Istnieje potrzeba zmiany amatorskiego modelu…

MORE

Partnerzy

Gazeta Praca

 

Reklama

Reklama